
·
5 min
W procesie psychoterapii często mierzymy się z chwilami, kiedy pacjenci nie potrafią dostrzec nadziei na horyzoncie. Trauma i trudne doświadczenia mogą sprawić, że nadzieja staje się dla nich czymś niemal nierealnym. W takich momentach rolą terapeuty jest dawanie wiary w możliwość zmiany, o czym w pięknych słowach pisze Ursula Wirtz:
"Ja sama podaję moim pacjentom pochodnię nadziei w sytuacji, gdy oni sami nie dostrzegają jej na horyzoncie. Czasami nie potrafią jej przyjąć. Wtedy niosę ją za nich do aż do chwili, gdy odnajdą w sobie jakiś promyk nadziei. W ten sposób rzucam światło na ich mroczną ścieżkę, ufając, że moja empatyczna i współczująca obecność obudzi w nich nadzieję, która pozwoli im na odzyskanie połączenia z początkowym, przedtraumatycznym obrazem tego, co znaczy być człowiekiem.
Ocalali z traumy muszą nauczyć się nowych strategii kierowania sobą. Muszą odnaleźć nowe horyzonty nadziei, zdolność do emocjonalnego rezonansu oraz odwagę do podejmowania kolejnych kroków w życiu. Pewność siebie terapeuty, obietnica pociechy, zapewnienie przestrzeni, w której pacjent doświadcza poczucia bezpieczeństwa, koją ból, budzą zdolność do symbolizacji i wzmacniają odwagę pacjenta do wyrażania tego, co niewypowiadalne."
